Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fizjologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fizjologia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 stycznia 2015

One final down, one more to go; było sobie życie

Egzamin z fizjologii zakończony 4,5 w indeksie, jestem w miarę zadowolona, choć plan był, że ma być 5. Jeszcze tylko biochemia i będę spełniona.

Kilka dni temu siostra chłopaka kończyła lat 10 i z tejże okazji postanowiliśmy kupić jej jakiś fajny prezent-na-pewno-nie-dodatek-do-sims4. Jako że jesteśmy pro gry planszowe, zdecydowaliśmy się kupić "Było sobie życie." Gra medyczna dla młodych, na opakowaniu przykładowe pytania były całkiem interesujące. Sobie kupiłam wersję mini i potem zamiast uczyć się na egzamin, w ramach rozrywki egzaminowałam samá siebie. Niektóre pytania dość trudne, inne bajecznie łatwe, ogólnie rzecz ujmując super rozwijająca gra dla dzieciaków i można się trochę przy niej uśmiać. Dlaczego? Podam the best of best przykłady:

1. Czemu służą szczepionki?
a) aby poprawić humor pielęgniarkom
b) aby dręczyć dzieci
c) odporność

2. Jak rozwinąć skrót DNA?
a) Dziury Na Autostradzie (mój faworyt, haha!)
b) Dzieci Nie lubią Antybiotyków
c) kwas deoxyrybonukleinowy

3. Co to jest śledziona?
a) żona śledzia (!!!)
b) organ usuwający stare i defektywne erytrocyty, bierze udział w wytwarzaniu immunoglobulin
c) ...

czwartek, 15 stycznia 2015

Na finishu

Dowaliłam biochemii. Z tissue metabolism wydusiłam 4+. +10 do zajebistości i trochę odetchnęłam z ulgą. Ostatnio mam jakieś szczęście do pisania o czymś, o czym zielonego pojęcia nie mam, bo teraz złapało mnie pytanie o udziale vitaminy C w syntezie kolagenu i wymyśliłam sobie, że chyba w hydroksylacji, co okazało się prawdą. Być dzieckiem szczęścia.. :-D Dzień byłby zacny, gdybym do kompletu przebrnęła przez mikrobiologię, ale jak nietrudno zgadnąć - nie ma tak dobrze. Tradycyjnie brakło punkta, ale to i tak dobrze, bo przez biochę nawet książki nie otworzyłam, a 56% nastukać to nie takie hop siup!

Fizjologię też zdałam, choć to było najbardziej żałosne kolokwium spośród wszystkich. Wszyscy przez wczorajszą mikro nic z układu nerwowego nie ogarniali, więc wstyd jakich mało, ale na szczęście prowadzący kapnął się, że coś było nie halo i dał nam więcej szans niż zwykle.

Jeszcze jutro ostatnie koło, w następnym tygodniu dwie poprawy i sesja. Spaaaać...
 




sobota, 25 października 2014

4th Physiology test

Pierwsze kolokwium za mną. Materiał z cardiovascular & renal systems zaliczony na 4. Forma sprawdzania wiedzy: ustna. W gronie pytań na temat dostałam jedno wykraczające poza materiał: "gdzie produkowana jest angiotensyna II?" Płuca to nie serce i nerki, no ale czemu nie połączyć ekstra działu, który nie obowiązywał na kole i którego jeszcze nigdy nie mieliśmy? Byłoby 5, chlip.

czwartek, 15 maja 2014

Dostałam pracę!

Fizjologię też zdałam, jednego punkta do 4 mi zabrakło, więc tragedii nie ma, ale ból dupska owszem. Wczoraj miałam ostatnie koło z biochemii, ale chyba dla mnie i wielu innych przedostatnie, ponieważ nie przewiduję uzyskania 60%. 50% owszem, ale tych kilku punktów pewnie mi zabraknie. Uczyłam się dzielnie do 4 rano, spałam 2h, początkowo byłam hyper active, potem aktywność podczas 3godzinnych zajęć z fizjologii znacznie mi spadła i odczuwałam ponadprzeciętne działanie grawitacji na głowę, która wiecznie opadała jak pijakom spod pobliskiego monopolowego.

W poniedziałek czeka mnie praktyczny z neuroanatomii, a w kolejny poniedziałek teoria, jeśli zdam praktyczny. Szef katedry uprzejmie namawia do zdania praktyki w pierwszym terminie, bo jak nie, to jego skromnym zdaniem zdanie sesji z anatomii będzie wątpliwe.

Zaraz będę miała zajęcia z histologii. Powtórka przed egzaminem praktycznym, który mam dokładnie za tydzień. :D Nie, nie zaczęłam się uczyć, bo dopiero dzisiaj dowiem się jakie preparaty będą nas obowiązywały i zrobimy szybkie review.

Dostałam pracę. Korki wpadły mi w łapki i będę je miała 2-3x w tygodniu po 2 godziny, więc będę bogata. <3 Wczoraj chłopakowi załatwiłam korepetycje z matmy, dlatego też uważam, że powinien odpalić mi prowizje od zarobków, bo nawet dupska nie musiał ruszać w poszukiwaniu chętnych. xD

Byłam na filmie "Inna kobieta" i powiem Wam, że serdecznie polecam. Jakkolwiek fabuła mało ambitna, to film nadrabia humorem. Już nawet nie pamiętam ile razy płakałam na nim ze śmiechu.

czwartek, 8 maja 2014

Biochemia zdana

PROSZĘ PAŃSTWA, ZDAŁAM BIOCHEMIĘ, TAAAAK!!

Wybaczcie za atak ekscytacji, ale chyba nic dnia dzisiejszego i pięciu kolejnych przed nami nie zepsuje mi humoru. Jestem taka szczęśliwa, że aż nie wiem jak mam to wyrazić. :D Nie dość, że zdałam, to jeszcze na 3+, a ja się bałam, że jak zdam, to fartem jednego punkta, bądź nie zdam przez brak 1-3. ACH, życie jest piękne! Takim oto sposobem z mojej 13 osobowej grupy biochemię za sobą mam ja i jeszcze jedna osoba.

Fizjologię dziś pisałam. Pytanka całkiem spoko, bo konflikt serologiczny, defakacja i rola sphincterów, bazofile, rola Ca2+ w mechanizmie pracy mięśni (+ rozpisać ten mechanizm), tetanic contraction i antytoksyny & anatoksyny. Tego ostatniego zapomniałam, a biorąc pod uwagę zasadę "odpowiedź na każde pytanie za minimum 1pkt + 60% punktów do zaliczenia", to może być krucho. Ale nawet jeśli nie powiedzie mi się, to i tak najważniejsze, że zdałam BIOCHEMIĘ! :D

środa, 30 kwietnia 2014

Biochemiczne przeżycia

Świąteczne wolne spędzone bardzo leniwie, większość czasu z chłopakiem. Z rodzicami odwiedziliśmy babcię, nawet wesoło było. Przejechałam się nową furą ojca, różnicy w porównaniu do starszego modelu owego auta nie zauważyłam.

Im więcej mam wolnego, tym gorzej idzie mi zebranie się do nauki. I takim marnotrawnym tokiem doszłam do wczorajszego dnia, który zmusił mnie do spędzenia (uwaga!) 20h ciurkiem nad książkami. Przeprosiłam się z Lippincottem, poprzeglądałam notatki kogoś ze starszego rocznika, które na ED stały się legendą i z roku na rok ratują wielu studentom dupsko. W tym mi. W sumie nie mogę tak mówić, bo dziś miałam poprawę i jeszcze nie wiem czy zdałam. Jak zdam, to fartem. Jak nie zdam, to pechem, bo zabraknie mi 1-3pkt. (kocham notoryczne tracenie po 1-2pkt. przez gapiostwo) TCA, ETC, oxidative phosphorylation - PIERWSZY RAZ W ŻYCIU POJĘŁAM TO W PEŁNYM TEGO SŁOWA ZNACZENIU. Niemożliwe stało się możliwym. Malate-aspartate i glycerol-3-phosphate shuttles, membrany, transportery, cytochrom P450, ROS i możnaby wymieniać jeszcze długo - wszystko w końcu mam w małym paluszku. Jestem w szoku. :D Nigdy nie byłam fanką tych tematów i do tej pory jakoś mi się udawało, ale dobra passa się skończyła i trzeba było ostro przysiąść. Mam nadzieję, że bycie dzieckiem szczęścia nie opuści mnie tym razem i nie będę zagrożona 28 dniem maja, bo to będzie akurat połowa sesji. ;< 22 maja przedtermin praktycznego z histo, 2 czerwca teoria i jak to tak pomiędzy ostatnia szansa biochemii, a jak nie to papatki i w sumie nie wiem co potem, bo wspomniany przedmiot mamy pół na pół w pierwszym i drugim roku.Wiadomo jednak, że jak ktoś nie zda, to ma przesrane.

Co u mnie poza biochemią? Nic. Nie poszłam dziś na fizjologię, bo jak o 4 rano w końcu skończyłam biochemię słowami "koniec, umiem!" i jak zobaczyłam, że znajomość gastrointestinal i muscles nie pomoże mi w zdaniu koła, bo do opanowania miałam jeszcze krew i odporność, to doszłam do wniosku, że może jednak pójdę spać na te dwie godziny. Tak prosze państwa, spałam 2h. A potem cały dzień byłam nadaktywna. Zadziwiające jak człowiek z niedospania może stać się ruchliwy. Pokarało mnie to odkładanie na ostatnią chwilę. Mam jednak nadzieję, że biochemię zdam, a fizjo poprawię bez większych problemów zważywszy na fakt, iż lubię ten przedmiot i posiadam magiczną płytkę, która tłumaczy głupim studentom jak krowie na rowie i nie sposób nie zrozumieć/nie zapamiętać. Doświadczeniami z biologią i jej komisjami zostałam skutecznie przeszkolona i wiem, że pierwszeństwo ma przedmiot, którego nauka nie idzie na pstryknięcie.

Trzy dni pochodziliśmy na uczelnię i kolejne 4 dni wolnego, yay! Potem w połowie maja znów 4 dni wolnego no i krwiożercza sesja za rogiem. Wf mam już prawie zaliczony, 9 podpisów zebrane, jeszcze tylko 3! Może w ten piątek i niedzielę zajrzę na siłownie, to zostanie mi raz i będę miała spokój z fakultetami. Mam wyrzuty sumienia, że nic nie zrobiłam podczas świąt, dlatego też majówkę siedzę w domu i zaglądam do książek. W zeszłą sobotę wytańcowałam się ze swoim lubym na balu przypominającym PROM i muszę przyznać, że było zacnie.

To tyle z nowości, udanej majówki!

piątek, 21 marca 2014

1st Physiology test

Na fizjologii mamy taką wredną zasadę, że aby zdać kolokwium, to nie dość, że trzeba mieć określone procenty (pewnie 60%, jak zwykle), to jeszcze na KAŻDE pytanie trzeba odpowiedzieć, co najmniej na jeden punkt. Pytań mamy sześć po 3pkt i są rzecz jasna otwarte. Takim oto sposobem prawie zacięłam się na pierwszym kole. Nie chcę zapeszać, ale chyba jednak wybrnęłam z opresji, aczkolwiek nigdy nic nie wiadomo. Wyników nadal nie ma, więc cicho siedzę i powiedzmy, że się modlę, bo zdecydowanie wolę mieć to już za sobą. :-P Trochę pipka jestem, ponieważ byłam święcie przekonana, że test ma być bez AUNu, a jednak był z AUNem. Ironia losu chciała, że tych pytań było trochę.

  • Explain NNT
  • Describe a chemical synapse
  • Direct action in AUN
  • Negative feedback loop
  • Temporal summation in AUN
  • i moje ulubione (:D) ganglionic and post-ganglionic receptors in AUN
     
Summa summarum w końcu napisałam te receptory, ale siedziałam długi czas z pustką w głowie i zastanawiałam się czy przypadkiem czegoś nie pomieszałam i czy aby na pewno wszystkie, które przyszły mi do głowy są tymi, o które pytano. Zeźliłam się sama na siebie, że nie przyszło mi do głowy przed kołem, aby rzucić okiem na AUN, no ale co poradzić. Zawsze jakaś nauczka na przyszłość.

Aha i jeszcze martwi mnie, że wszyscy rozpisywali się na te tematy, jakby prace magisterskie pisali, a ja na praktycznie każde z nich krótko, zwięźle i na temat, jakiś poglądowy rysunek, gdzie się dało i tyle. Niby ilość nie jest wykładnikiem jakości, ale że za mało mam stresów, to jeszcze sobie dokładam. Ech, ta ludzka natura.

wtorek, 25 lutego 2014

Semestr letni, czyste konto

Wolne było i się skończyło. Szlag mnie trafiał, że ja go miałam tylko tydzień, a inne uczelnie po dwa, a nawet trzy i cztery w zależności od kierunku. Nie żebym kogoś najeżdżała, ale gdzie ta sprawiedliwość? Już mi na szczęście przeszło, bo i na "wakacjowiczów" przyszedł czas, więc wszyscy razem stoimy w tym samym miejscu. Tak, to mnie wspiera duchowo. Równość, to jest to! :-D

U mnie jak zwykle burdel na uczelni, na e-mail wszyscy dostali powiadomienie, że mamy się zdeklarować gdzie robimy praktyki, a jak tego nie zrobimy do 19 lutego, to musielibyśmy robić je poza granicami kraju, w którym studiujemy. Czyli cudownie. Skryptu z biochemii też kupić już nie można, bo uczelnia nie wie ilu ma studentów i ile skryptów wypadałoby mieć na stanie. xd Będzie za dwa tygodnie, tylko że za dwa tygodnie, to my mamy już koło z biochemii i ciekawe skąd weźmiemy info o tym, czego od nas wymagać będą.

Komisję z anatomi zdałam. Aż cud, bo ja uwielbiam dochodzić do ustnych części, a tu zdałam na raz i do widzenia. Tylko dwie osoby zdały, także czuję się bosko. Przynajmniej miałam weekend wolny i mogłam rozkoszować się cudowną pogodą. Dobrze jest zacząć nowy semestr z czystym kontem.

Tydzień temu miałam pierwsze zajęcia z biochemii. Kredycik mam. W tym tygodniu muszę poprowadzić seminarium, ponieważ na mojej Alma Mater jest taki system, że każdy student ma w semestrze prowadzić raz seminarium. Fefefe, nie lubię. Ale zgłosiłam się na pierwszy ogień, coby mieć to za sobą, kiedy zaleją mnie kolokwia i nie będę miała czasu na bzdury takie, jakimi są prezentacje.

Książki przyszły! Tym razem jedna z Malezji, druga ze Szwajcarii, a trzecia chyba standardowo z UK. Ta z Malezji, co śmieszne, przyszła pierwsza, a zamawiałam wszystkie w tym samym dniu, o tej samej godzinie. Paradoksy, paradoksy.

Z fizjologii mam bardzo doświadczonego doktora, który już nam zapowiedział, że z racji iż siedzi w szpitalu 30 lat, ma 3 czy 4 sepcjalizacje, to będzie nas uczył fizjologii klinicznej, nie książkowej. No i ok, mi się podoba. Pierwsze zajęcia były z nim całkiem fajne. Co prawda u każdego wyszły braki z liceum, ale przynajmniej zmusi nas to do nauki. Bardzo ludzki człowiek, więc będzie można się z nim dogadać, jeśli w danym tygodniu będzie zbyt dużo kolokwiów. Trochę martwi mnie jego system, że kiedy będzie robił nam wejściówki, a będzie na nich 6 pytań, to mimo, że do zdania potrzebujemy 60%, to musimy je uzyskać ze wszystkich zadań, więc każde musi być rozwiązane na co najmniej 1pkt, aby zaliczył.

Mój plan z jednej strony jest boski, z innej średni. Boski, bo piątki mam wolne, czego konsekwencją są zawalone inne dni, więc średni. Poniedziałki od 9:50-14:15 ciurkiem z pięciominutowymi przerwami, pomiędzy 4 zajęcia. Potem 4h przerwy i od 18:30-20:15 anatomia. Męczący dzień. Środy też mam ostre, bo od 8:00-16:00 ciurkiem. Biochemia ćwiczenia 3h, fizjologia ćwiczenia 3h i wykład fizjologia 2h. Zajedzie mnie ten dzień. ;< Czwartek jako taki.

Nie lubię mieć wolnego, to mnie za bardzo rozleniwia...

Aha, zapomniałabym. Z 10 grup zostało 8. Po pierwszym półroczu 24 osoby zakończyły swoją karierę lekarską.