poniedziałek, 1 stycznia 2018

[176] Best gift ever

Wiecie kto się do mnie odezwał tuż po świętach? Osoba, która myślałam, że nie żyje. Kto śledzi moje wypociny od początku pewnie pamięta o Chińczyku, z którym pisałam służbowo, a po czasie wymieniliśmy się prywatnymi adresami? Nagle zamilkł w lipcu 2015 roku. Wiedząc jaki jest ustrój w Chinach, myślałam, że go przymknęli albo przeznaczyli na organy po tym jak napisał mi, że jest opozycjonistą i nie podoba mu się to, co się tam dzieje. A tymczasem... odetchnęłam z ulgą. Dostałam najlepszy prezent na święta jaki tylko mogłam dostać! Uff. :-)

Mam nadzieję, że Wasz 2017 był tak samo zajebisty jak mój.
Wszystkiego najlepszego w 2018!

PS. Podsumowanie wrzucę za niedługo, bo mam o czym pisać. Wyprawa do Chin udała się wyśmienicie!

sobota, 14 października 2017

[175] It's begun for the 5th time

Piąty rok zaczął się niezwykle lajtowo. Totalnie nie czuję stresu i uważam to za ogromną zmianę względem poprzednich lat. Jedynie "zaraz będziecie lekarzami" wzbudza niepokój i strach, bo wszyscy wciąż czujemy się jakbyśmy nadal byli na pierwszym roku. Nie wiem gdzie to tak szybko uciekło.

1. Medycyna rodzinna - porażka, nuda nuda nuda nuda. Niby każdy przychodzi z czymś innym, ale to wszystko jest jakieś takie suche. Natomiast wielki plus za brak nerwowości. Lekarze rodzinni są mocno wychillowani, a przynajmniej ci, na których trafiłam. :D

2. Urologia - spodobała mi się. Robienie cytoskopii wygląda trochę jak gra komputerowa, więc mogłabym "grać." :-D

3. Transplantologia - też ciekawe, choć gdyby ktoś spytał mnie co dokładnie jest tam ciekawego, to nie do końca byłabym w stanie jasno odpowiedzieć, haha.

4. Neurologia - mam dziwne przeczucie, że pierwsze zajęcia zrobiły fałszywie pozytywne wrażenie. Prowadząca była szalona, dużo było śmiechu, jeszcze więcej zostało w głowie. Tak ekspresywnego doktora już dawno nie widziałam, a żeby było śmieszniej pani doktor jest z tej starszej generacji. :)

5. Geriatria - echhhh.. jakoś to przejdę. (Tak wiem, poziom entuzjazmu powalający.)

6. Kardiologia - zakładałam, że te zajęcia będą dla mnie totalną klapą, ponieważ nie od dziś wiadomo, że z serca jestem totalnym kołkiem. A tu bum! Nagle zaczęłam wszystko słyszeć, EKG niespodziewanie przestało być zlepkiem załamanych linii. Udało mi się poprawnie zdiagnozować 3/4 pacjentów, gdzie reszta grupy miała z tym problem, więc uważam to za osobisty sukces roku 2017. :-D Z zajęć wyszłam napompowana jakbym co najmniej Nobla dostała.

7. Ginekologia - tutaj entuzjazm jest proporcjonalny do tego z geriatrii. Śmiesznie było, gdy prowadząca spytała czego chcielibyśmy się nauczyć. Odpowiedziała jej cisza. Zapytała znów czy jesteśmy zainteresowani ginekologią. Wszyscy jednogłośnie rzuciliśmy stanowcze NIE. xd Oczywiście jak to z moim szczęściem bywa, zajęcia znów mamy w szpitalu, w którym mocniej koszą, więc już chyba mogę się serdecznie pożegnać z szansą zwolnienia z egzaminu praktycznego.

Tak się cieszyłam, że zmienili nam plan i będę miała 5 tygodni wolnego w styczniu/lutym, jeśli uda się zrobić przedtermin z urologii, a tu się nagle okazało, że wspaniała uczelnia nie zawiodła pod względem burdelu jaki mają w papierach i jednak chirurgia dziecięca nie jest tam, gdzie być powinna, więc nici z cudownych wakacji, chlip chlip.