piątek, 2 grudnia 2016

[135] Night duty

Koło zaliczeniowe z zakazów dziecięcych zdałam, nawet całkiem ładną ocenę dostałam, a z parazytów wyniki dopiero w następnym tygodniu, ale czuję w moczu, kościach i ślinie, że też poszło oki. :-P Zeźliłam się, bo jako że moja szanowna grupa w tym roku znów ma ostatnia zakazy dorosłych, nie możemy podejść w grudniu do przedterminowego egzaminu, niech to szlag. -.- Do tego nieobecności też mieć nie można, bo prowadzącym rok temu nie chciało się odrabiać zajęć, lepiej było ich nie zrobić i powiedzieć, że to w ramach jednej dozwolonej nieobecności.

Znów poszłam sobie na dyżur i albo planety ułożyły się w niekorzystny sposób albo burza na Marsie negatywnie wpłynęła na ludzi albo koniec świata się zbliża, ale ciężko pojąć ilość złej energii jaka biła od ludzi w tamten dzień. xd Najpierw jakiś młody anestezjolog mnie zjebał, bo był średnio pocieszony faktem, że doktor pod którego opieką byłam szukał ordynatora i mnie po niego wysłał, a potem jakaś nawiedzona pacjentka na SORze naskoczyła na mnie co najmniej jakbym jej matkę kartoflem zabiła, bo nie została obsłużona tu i teraz, w chwili, gdy jej wielebna stopa przekroczyła próg szpitala. Przyszła narobić afery dla samego faktu afery. Podziwiam lekarzy, że nie wywalili jej, bo za takie zachowanie, ubliżanie i szarpaninę żadna pomoc nie powinna się należeć. Jakby tego rzucania było mało, na koniec poleciała puenta, że skargę napisze. :D Sprawa tak pilna była, że ze skierowaniem do konsultacji chirurgicznej trzeba było przyjść dnia następnego o 21/22, bo w dzień to widocznie czasu na tą niecierpiącą zwłoki rzecz nie było. I oczywiście konsultacja chirurgiczna musiała być przeprowadzona w szpitalnym oddziale ratunkowym. Poza tymi dwoma sytuacjami były dwie operacje, rak i zrosty. Była też gastroskopia, bo kotlet postanowił sobie utknąć. Tu było sporo zabawy; pacjent spanikował, zaczął się rzucać i wydziwiać, więc trochę się z nim szarpałam, ale tragedii nie było. Po gastro poszłam gościnnie na Rkę, potem na naczyniówkę do zdejmowania koszulek, z bandażowaniem trochę jest zabawy. Na końcu znów SOR, a tam zapalenie najądrza, zator tętnicy udowej i chyba to tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz