wtorek, 8 kwietnia 2014

Z górki

Niepotrzebnie panikowałam z fizjologią, ponieważ jednak ją zdałam. Bycze koło z anatomii (klatka piersiowa, brzuch, miednica, grzbiet, kończyna dolna) część praktyczną również, a wczoraj było kolokwium pisemne no i przyznam, że całkiem dobrze się czuję. Mam jedynie nadzieje, że nie jest to złudne przeczucie.

Jutro przede mną biochemia, cudów nie przewiduje, bo z racji anatomii jeszcze nie zaczęłam się do tego uczyć, więc pozostaje mi liczyć jedynie na przychylność szczęścia. :-P

Czas ucieka nie wiadomo o czym. Już powoli zaczynam stresować się sesją. Szybko minie, bo zaczyna się bodajże 9 czerwca, a w moim przypadku kończy już 12 czerwca. To taki plan w momencie, kiedy przedtermin z histologii będzie mnie obowiązywał, a szczęśliwie nadal jeszcze obowiązuje. :-D Wiecie, te zasady ze 100% obecnością + kredyt z każdych zajęć podczas pytania + to samo obowiązuje na cytofizjologii.

W czwartek byłam na domówce znajomych z roku. Pierwszy raz od początku roku mogliśmy pobalować. Było miło. Naprawdę cieszę się, że poszłam odreagować. Lepszego świętowania zdania praktycznego i fizjologii nie mogłam sobie wymyśleć. Miało przyjść mało osób, a przyszli wszyscy z wyjątkiem dwóch.

Zaraz będą święta i moje prze-wspaniałe wolne, które będzie trwało prawie dwa tygodnie. Tak mi się pięknie wszystko poskładało, że 19-23 kwietnia mamy planowo wolne, 24 kwietnia wypadła nam histologia, a anatomię odrabiamy w ten czwartek. Piątki mam wolne (tylko fakultet z wfu), więc nadal liczę to jako wolny dzień. Potem weekend, trzy dni na uczelnię i majówka. :-D BOSKO.

piątek, 21 marca 2014

1st Physiology test

Na fizjologii mamy taką wredną zasadę, że aby zdać kolokwium, to nie dość, że trzeba mieć określone procenty (pewnie 60%, jak zwykle), to jeszcze na KAŻDE pytanie trzeba odpowiedzieć, co najmniej na jeden punkt. Pytań mamy sześć po 3pkt i są rzecz jasna otwarte. Takim oto sposobem prawie zacięłam się na pierwszym kole. Nie chcę zapeszać, ale chyba jednak wybrnęłam z opresji, aczkolwiek nigdy nic nie wiadomo. Wyników nadal nie ma, więc cicho siedzę i powiedzmy, że się modlę, bo zdecydowanie wolę mieć to już za sobą. :-P Trochę pipka jestem, ponieważ byłam święcie przekonana, że test ma być bez AUNu, a jednak był z AUNem. Ironia losu chciała, że tych pytań było trochę.

  • Explain NNT
  • Describe a chemical synapse
  • Direct action in AUN
  • Negative feedback loop
  • Temporal summation in AUN
  • i moje ulubione (:D) ganglionic and post-ganglionic receptors in AUN
     
Summa summarum w końcu napisałam te receptory, ale siedziałam długi czas z pustką w głowie i zastanawiałam się czy przypadkiem czegoś nie pomieszałam i czy aby na pewno wszystkie, które przyszły mi do głowy są tymi, o które pytano. Zeźliłam się sama na siebie, że nie przyszło mi do głowy przed kołem, aby rzucić okiem na AUN, no ale co poradzić. Zawsze jakaś nauczka na przyszłość.

Aha i jeszcze martwi mnie, że wszyscy rozpisywali się na te tematy, jakby prace magisterskie pisali, a ja na praktycznie każde z nich krótko, zwięźle i na temat, jakiś poglądowy rysunek, gdzie się dało i tyle. Niby ilość nie jest wykładnikiem jakości, ale że za mało mam stresów, to jeszcze sobie dokładam. Ech, ta ludzka natura.