niedziela, 14 września 2014

Bye bye Anatomy!

Ogłaszam wszem i wobec, iż żyję, 
a ponadto oficjalnie rozpoczęłam drugi rok studiów. 
Tak moi drodzy, 
ZDAŁAM ANATOMIĘ!!!!

Zmobilizowałam się, kułam po 15h dziennie, robiłam własne schematy, wertowałam 20 książek, a kiedy one wymiękały, korzystałam z wikipedii (tak, to jest idealny atlas anatomiczny :-D) i praktyczny zdałam całkiem gładką ręką. Straciłam 4 punkty, bo dałam się nabrać na ich głupie zagrywki typu obrócimy coś w drugą stronę, usuniemy specyficzne do danego rejonu organy/struktury i zastanawiaj się, co to. Między innymi obrócili tak cross section of the neck i zestresowani ludzie nie zauważyli tego, opisując rzeczy z pamięci, jak to było w atlasie. Na szczęście ten przykład nie zaskoczył mnie. Nie uczyłam się kości, bo po co, przecież łatwe są, a oczywiście na egzaminie miałam ich aż trzy. Mimo wszystko zaznaczone na nich elementy oznaczyłam prawidłowo. Cud, że od października ta wiedza siedziała w głowie nienaruszona. :-D

Teoria zawsze zaskakuje. Moja rada: jak się nauczysz trzech książek na pamięć słowo w słowo, to spokojnie zdasz. Jak nie, to nigdy do końca nie będziesz wiedział/a czy pójdzie Ci dobrze czy może beznadziejnie. :D

Jak wyglądają statystyki? 1/4 roku nie zdała.


Fajnie było, ale się skończyło. Zostały zdjęcia.



I czas na rzeczywistość:



sobota, 9 sierpnia 2014

Zbieractwo


Mój Maleńki zaraz skończy rok. 
18 sierpnia zawitał tu pierwszy post. 
Czas tak szybko leci.

Przez ostatnie kilka miesięcy dorobiłam się kilkunastu książek z angielskiego. Jestem w szoku, że męczy mnie aż tak zaawansowane zbieractwo. Trochę się tłumaczę tym, że przecież muszę mieć na czym ludzi uczyć, aczkolwiek zdrowy rozsądek podpowiada, że wystarczyłyby góra trzy...


A tu podsumowanie freshman year. (1 rok)


 
Pod względem nauki byczę się strasznie, natomiast jeśli chodzi o życie prywatne i "zawodowe", to motorek włączył mi się w zadzie. Wszędzie mnie pełno, do domu trafiam tylko na noc. xD Zaraz jadę do Warszawy, więc może w końcu będę miała czas na zajrzenie do Graya. Z okazji urodzin bloga jadę na wakacje. Akurat tak się złożyło, że wyjeżdżam dokładnie 18stego. This has to be a good sign.

Pochwalę się też, że moja najlepsza przyjaciółka z liceum dostała się właśnie do Arizony do college'u na studia, o których marzyła i opowiadała o nich już te 3 lata temu. Kim będzie? Uwaga, uwaga... ASTRONAUTKĄ! Kozacko, nie? :)