Ogłaszam wszem i wobec, iż żyję,
a ponadto oficjalnie rozpoczęłam drugi rok studiów.
Tak moi drodzy,
ZDAŁAM ANATOMIĘ!!!!
Zmobilizowałam się, kułam po 15h dziennie, robiłam własne schematy, wertowałam 20 książek, a kiedy one wymiękały, korzystałam z wikipedii (tak, to jest idealny atlas anatomiczny :-D) i praktyczny zdałam całkiem gładką ręką. Straciłam 4 punkty, bo dałam się nabrać na ich głupie zagrywki typu obrócimy coś w drugą stronę, usuniemy specyficzne do danego rejonu organy/struktury i zastanawiaj się, co to. Między innymi obrócili tak cross section of the neck i zestresowani ludzie nie zauważyli tego, opisując rzeczy z pamięci, jak to było w atlasie. Na szczęście ten przykład nie zaskoczył mnie. Nie uczyłam się kości, bo po co, przecież łatwe są, a oczywiście na egzaminie miałam ich aż trzy. Mimo wszystko zaznaczone na nich elementy oznaczyłam prawidłowo. Cud, że od października ta wiedza siedziała w głowie nienaruszona. :-D
Teoria zawsze zaskakuje. Moja rada: jak się nauczysz trzech książek na pamięć słowo w słowo, to spokojnie zdasz. Jak nie, to nigdy do końca nie będziesz wiedział/a czy pójdzie Ci dobrze czy może beznadziejnie. :D
Jak wyglądają statystyki? 1/4 roku nie zdała.
Teoria zawsze zaskakuje. Moja rada: jak się nauczysz trzech książek na pamięć słowo w słowo, to spokojnie zdasz. Jak nie, to nigdy do końca nie będziesz wiedział/a czy pójdzie Ci dobrze czy może beznadziejnie. :D
Jak wyglądają statystyki? 1/4 roku nie zdała.