Pierwszy test mam już za sobą, parazyty poszły mi dobrze. Przede mną egzamin praktyczny wraz z teoretycznym z anatomii. Halloween będzie sądnym dniem, dlatego proszę trzymać kciuki za moją osteologię. :-) Na uczelni siedzę od rana do wieczora, co mnie nieco denerwuje. 2 dni w tygodniu kończę o 20:15, kolejne dwa o 18:13, a piątek o 12. Tylko raz mam spektakularne okienko 4 godzinne, chyba 2 razy dwu godzinne, z czego jedno zawsze spędzam na czwartkowym douczaniu się do anaty, histo i embrio, bo są jedno po drugim i do każdego trzeba być przygotowanym na tip top. Z anatomii trafił mi się prowadzący legenda. Może to i dobrze, bo jego osoba wymusza na mnie systematyczność. I to nie chodzi wcale o to, że krzyczy na nas czy wyzywa od debili. Po prostu sprawia, że wszyscy trzęsą przed nim portkami. :D Wykłady mamy obowiązkowe, także nie ma opcji urywania się. Nie podoba mi się wizja mojej historii medycyny. Na koniec mamy mieć teścik pisemny i ustny.
Mam na kierunku dwie osóbki, które nieco mnie śmieszą swoim istnieniem i podejściem do uczelnianych spraw. Aż szkoda mi na ich temat więcej wspominać, ale z pewnością wspomnę o nich w czerwcu, jak się okaże, że nie zdali, co mnie nie zdziwi w ogóle.
Jeszcze tylko ten tydzień i następny, i żegnam się z pierwszą pomocą. Trochę szkoda, bo lubię te zajęcia. :D Jednak trzeba patrzeć na to ekonomicznym okiem i cieszyć się, że w czwartki będę miała 3h więcej na naukę postrachów dnia.
Co u mnie poza uczelnią? Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła nowej szkoły nową miłością. Szczęście w oczach po prostu.
PS. Zapomniałam dodać, że jestem w grupie 1. Dziecko szczęścia ze mnie.
niedziela, 20 października 2013
czwartek, 26 września 2013
Książki
A reszta nadal idzie. ;> Podnieta max. Potem będzie ból dupy max, ale to nic.
Zaopatrzyłam się w Skawinę i skrypty, a także w ksera Marciniaka. Nie wiem po co mi polskie książki, ale lepiej mieć, a nóż się przyda. (Tak naprawdę, to jestem kolekcjonerem książkowym i jara mnie odbiór pachnących księgarnią książek, ale ciiii.) Jutro w moje łapki dostanie się Prometeusz, już nie mogę się doczekać!
30 września mam spotkanie orientacyjne. Jeszcze przed tą datą (prawdopodobnie sobota/niedziela) zobaczę się z kolegą z Nowego Jorku, aby się wcześniej nieco poznać. Ciekawa jestem ludzi na roku. I tych, których będę miała w grupie. Mam też nadzieję, że trafię do grupy 1 albo 2, wtedy w środy miałabym tylko jeden wykład na 14. Znając życie wszystko będzie zupełnie odwrotnie niż bym sobie tego życzyła. (Nie wiem czy wspomniałam, ale plan to my już mamy, natomiast podziału na grypy nadal brak.)
30 września mam spotkanie orientacyjne. Jeszcze przed tą datą (prawdopodobnie sobota/niedziela) zobaczę się z kolegą z Nowego Jorku, aby się wcześniej nieco poznać. Ciekawa jestem ludzi na roku. I tych, których będę miała w grupie. Mam też nadzieję, że trafię do grupy 1 albo 2, wtedy w środy miałabym tylko jeden wykład na 14. Znając życie wszystko będzie zupełnie odwrotnie niż bym sobie tego życzyła. (Nie wiem czy wspomniałam, ale plan to my już mamy, natomiast podziału na grypy nadal brak.)
Wczoraj na meczu byłam i miałam pod opieką takiego słodziaka, ojeeej. Mógłby być moim mężem, gdyby nie fakt, że między nami jest 17 lat różnicy, ech. Amerykańscy znajomi myśleli, że to moje dziecko, na razie nie wyprowadzam ich z błędu. :-D
Subskrybuj:
Posty (Atom)